Logo Grunwald
Historia

Historia

Inscenizacja

Inscenizacja

Logistyka wielkiej wojny z zakonem krzyżackim
w latach 1409-1411

Pisząc o wielkich średniowiecznych kampaniach wojennych, słynnych bitwach i przewagach w polu wyobraźnia zwykle podsuwa nam obrazy znakomitych rycerzy i ich heroicznych wyczynów, mądrych władców dających przykład męstwa i chrześcijańskich cnót. Obraz to co prawda wyidealizowany przez piszących na zamówienie dworu panującego kronikarzy, choć nie zawsze przecież nieprawdziwy. Niemal archetypicznym przykładem takiej bitwy, takiej kampanii i takiego jej opisu, utrwalonego na kartach Długoszowej Kroniki, jest bitwa pod Grunwaldem. Mamy tu wszystko, czego oczekiwali ludzie wszystkich epok od dobrego thrillera historycznego – pobożnych władców, wielką bitwę, nagłe zwroty akcji, bohaterów heroicznych, tryumf sprawiedliwości. Zbyt często jednak zapominamy, że za tym całym pomnikowym zwycięstwem z 15 lipca 1410 roku stała ogromna, jak na ówczesne możliwości, machina wojenna, sztab zajmujący się tym, żeby do tej bitwy w ogóle doszło. Tak współczesne konflikty wojenne, jak i średniowieczne, potrzebowały tego, co na równi z męstwem w polu decydowało o powodzeniu – wsparcia logistycznego. Niniejszy artykuł dotyczy właśnie polsko-litewskiego zabezpieczenia logistycznego wielkiej wojny z zakonem krzyżackim, w tym jej najważniejszego, choć nie finalnego akcentu – bitwy pod Grunwaldem.

?
Lekka jazda litewska

Walna rozprawa ze śmiertelnym zagrożeniem, jakim dla Litwy i Polski był zakon krzyżacki została postanowiona decyzją polityczną wiele lat przed właściwą wojną. 14 sierpnia 1385 roku w Krewie panowie polscy doszli do ostatecznego porozumienia z wielkim księciem litewskim Jagiełłą. Na jego mocy oba niezależne organizmy państwowe połączyły się w jeden polityczny twór1S. M. Kuczyński, Wielka wojna…, s. 80.. Był to ogromny cios dla krzyżackiej propagandy, uzasadniającej konieczność istnienia państwa zakonnego potrzebą chrystianizacji Litwinów. Od początku zresztą strona zakonna usiłowała poddać w wątpliwość faktyczną chrystianizację ludności litewskiej2Zresztą słusznie. . Unia w Krewie była pośrednią przyczyna wielkiej wojny z zakonem krzyżackim. Przyczyną bezpośrednią było powstanie na Żmudzi, która od traktatu w Raciążu w roku 1404 znajdowała się pod panowaniem krzyżackim. Powstanie to odbyło się „za wiedzą i wolą Witolda”, któremu pomoc w razie wojny obiecał król Władysław Jagiełło. Zostało to dobitnie przekazane wielkiemu mistrzowi Ulrykowi von Jungingen przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Kurowskiego, który posłował z ramienia króla do Malborka. Kurowski, choć niektórzy historycy opisują go jako „zapalczywego” z pewnością miał wyraźne instrukcje od polskiego władcy, w jaki sposób sprowokować przeciwnika do wojny3J. Długosz, Roczniki, ks. X/XI, s. 36..

W związku z deklaracją polskiego władcy, o przyjściu Witoldowi z pomocą „całą potęgą”, wielki mistrz zakonu krzyżackiego wypowiedział Polsce wojnę. Miało to miejsce tuż po „naradzie ostatniej szansy” jaka odbyła się 1 sierpnia 1409 roku. Wówczas ponownie Mikołaj Kurowski, zapewne poinstruowany przez swojego mocodawcę sprowokował von Jungingena mówiąc mu: „przestań nas straszyć, mistrzu, wojna litewską, jeśli ty bowiem wybierzesz się na Litwę, bądź pewien, że król nasz Prusy zbrojno nawiedzi. Nieprzyjaciół Litwy my za swoich uważamy wrogów”4Tamże.. Po takim dictum obie strony od 6 sierpnia 1409 roku znajdowały się formalnie w stanie wojny. List wypowiedni został wydany przez wielkiego mistrza, co samo w sobie stanowiło pewien sukces dyplomacji polskiej – nie była bowiem strona polska agresywną, lecz stawała się państwem, któremu wojna została wypowiedziana5Biskup, Labuda, Dzieje…, s. 363.. Nie mogło jednak być mowy o radykalnej rozprawie już w 1409 roku. Obie strony bowiem nie były wówczas logistycznie przygotowane do wojny. Pomimo tego, chcąc wykorzystać miesiące letnie i jesień, oraz reagując na agresywne działania nieprzyjaciela, Władysław Jagiełło nakazał zwołanie pospolitego ruszenia do Wolborza, gdzie rycerstwo „ze wszystkich ziem” zgromadziło się miedzy 8 a 16 września. Polecenie przybycia z całą potęgą otrzymał także wielki książę litewski Witold. Celem tego pierwszego ataku polskiej armii były zdobyte wcześniej przez krzyżaków grody, w tym najbardziej okazały z nich – Bydgoszcz6Długosz, s. 37-39.. Wojska polskie przeszły wówczas trasę: Łęczyca – Siedlec – Kocewie – Radziejów – Szarlej – Tuczno – Bydgoszcz. Gród Bydgoszcz w wyniku krótkiego, lecz intensywnego oblężenia został w ciągu 8 dni zdobyty przez króla. Podczas tego marszu Jagiełły należy zwrócić uwagę na fakt logistycznego rozpracowania trasy, którą przemieszczały się wojska. Wszystkie wspomniane miejscowości dzieli odległość około 20 km. Możemy zatem z dużym prawdopodobieństwem założyć, że była to dość ściśle przestrzegana jednostka odległości, którą były w stanie przebyć oddziały złożone z rycerzy, taborów, służby oraz artylerii7Użytej, zgodnie z relacją Długosza, podczas oblężenia Bydgoszczy.. Także miejsca postoju nie były wybierane przypadkowo. Za każdym razem w bezpośredniej bliskości popasu znajdować się musiał bądź zbiornik, bądź ciek wodny. Podkreślił to zresztą dwukrotnie Jan Długosz dodając do nazwy miejscowości określenie „nad jeziorem”. Było to oczywiste z punktu widzenia logistycznego planowania działań zbrojnych.

Przygraniczna wioska

Po odbiciu Bydgoszczy obie strony konfliktu zdecydowały się na jedyne możliwe rozwiązanie – rozejm. Było to koniecznością wobec ówczesnej techniki i możliwości prowadzenia działań wojennych na dużą skalę. Nadchodząca zima (był już przecież październik) uniemożliwiała rycerstwu prowadzenie skomplikowanych akcji militarnych, zaś wkroczenie na tereny opanowane bądź będące pod panowaniem nieprzyjaciela groziły wojsku śmiercią głodową. Należy oczywiście z góry założyć, że oddanie sporu polsko-krzyżackiego pod sąd rozjemczy Wacława Luksemburskiego było li tylko i wyłącznie zabiegiem dyplomatycznym obu stron, sprawiedliwym i chrześcijańskim gestem pod publikę8Biskup, Labuda, Dzieje…, s. 364.. Zarówno bowiem wielki mistrz, jak i król Polski dążyli do zbrojnego rozstrzygnięcia i złamania potęgi przeciwnika. Rozejm miał obowiązywać do dnia 24 czerwca 1410 roku, do zachodu słońca9Długosz, s. 41..

Król Polski Władysław Jagiełło niejeden raz podczas swojego długiego panowania dał wyraz swej mądrości i zmysłowi, tak dyplomatycznemu, jak i taktycznemu. Poświęcił zatem zimę 1409/1410 roku do przygotowania logistycznego decydującej, letniej kampanii wojennej. Dzisiaj niestety nie jesteśmy w stanie dokładnie prześledzić poszczególnych etapów planowania ataku, jednak posiadamy pewne dane, które pozwalają nam na dość precyzyjne odtworzenie poszczególnych etapów planowania strategicznego wojny z zakonem. Co ciekawe, dużo dokładniejsze dane posiadamy ze strony krzyżackiej. Jest to niewątpliwie związane ze stanem zachowania archiwaliów10S. Jóźwiak, Przygotowania…, [w:] Wojna Polski i Litwy…, s. 102.. Nie ulega wątpliwości, że przygotowania do wojny z zakonem, omówienie planów strategicznych i podział zadań dokonał się podczas zjazdu Władysława Jagiełły z Witoldem Aleksandrem w Brześciu Litewskim w dniu 30 listopada 1409 roku. Cała narada została przez obu władców utajniona, do planów został dopuszczony jedynie podkanclerzy Mikołaj Trąba11Długosz, s. 52.. W Brześciu przebywał wówczas także chan tatarski Dżelal ed Din, trudno jednak przypuszczać, że poznał plany wojenne obu władców. Jan Długosz także nie sprecyzował, jakie dokładnie powzięto zamiary, jednak post factum możemy stwierdzić, że zdecydowano o koncentrycznym marszu obu armii na państwo zakonne12Wojna Polski…, s. 230.. Było to skopiowanie wzorców strategicznych rusko-tatarskich, znanych doskonale obu władcom13Biskup, Labuda, s. 364.. Postanowiono także o czasie i miejscu koncentracji wojsk polsko-litewskich. Plany kampanii z lata 1410 roku były niezwykle śmiałe i nowatorskie jak na owe czasy. Zakładano bowiem atak na terytorium wroga i to nie jedynie, by pustoszyć ziemie i palić miasta. Wkraczając do Prus Jagiełło i Witold chcieli, idąc bezpośrednio na stolicę krzyżacką – Malbork, zmusić wielkiego mistrza do jednej, decydującej bitwy, która miała przesądzić losy całej wojny. Jak mogliśmy zobaczyć później, zdobycia, czy nawet oblegania samego Malborka raczej nie planowano.

Analizując logistykę działań strony polskiej podczas wielkiej wojny z zakonem należy poświęcić więcej uwagi słynnej przeprawie wojsk Jagiełły na Wiśle pod Czerwińskiem. Śmiałość planu sforsowania rzeki na moście „pontonowym” była przedmiotem podziwu już u współczesnych, zyskała tez bardzo wysoką ocenę u historyków wojskowości. Już Długosz dostrzegł wyjątkowość planu strategicznego Jagiełły i Witolda pisząc: „nakazują nadto zbudować most spoczywający na łodziach, nigdy przedtem nie oglądany, a jego budowę powierzył król Władysław staroście radomskiemu Dobrogostowi Czarnemu z Odrzywołu, szlachcicowi herbu Nałęcz. Budował zaś ten most w Kozienicach na koszt króla potajemnie pewien znakomity mistrz Jarosław i cała zima zeszła na jego budowie”14Długosz, s. 52.. W podobnym tonie wypowiadał się też autor Kroniki Konfliktu pisząc „[pons] mirabili structura”15Kronika Konfliktu.. Posiadamy pewne informacje, które świadczą o tym, że most ten, jako projekt „inżynieryjny”, prototyp, został zamówiony przez polskiego monarchę i Radę Królestwa Polskiego w Niemczech już w 1401 roku16S. A. Wisłocki, Wybrane elementy…, s. 33.. Zresztą most ten nie był oryginalnym wytworem polskiej myśli technicznej, jak chcą niektórzy. Dokładne przedstawienie takiego inżynieryjnego tworu znajduje się w dziele Bellifortis Konrada Keysera z roku 140517Nadolski, Grunwald…, s. 70.. Być może zatem mistrz Jarosław dokonał jedynie dostosowania mostu pod konkretną przeprawę. Tego nie wiemy. Tak czy owak, dowiezienie mostu pontonowego w miejsce koncentracji wojsk, przerzucenie go przez Wisłę, w odpowiednim czasie, uwzględniając stan wody w czerwcu 1410 roku, następnie szybki demontaż i transport do Płocka, przy ówczesnych możliwościach technicznych świadczy o perfekcyjnym wręcz przygotowaniu logistycznym strony polsko-litewskiej do letniej kampanii. Sam montaż w miejscu przeprawy, gdzie Wisła dochodzi do 500 metrów szerokości trwał zaledwie pół dnia. Król osobiście nadzorował tę operację, podobnie jak i samą przeprawę. Tempo uszykowania przeprawy, jak i samo przejście przez most armii i taborów, miało zapewne zaskoczyć, i zaskoczyło wroga18Nadolski, Grunwald…, s. 70..

Wojska litewskie

Inną sprawą, która z pewnością odgrywała kluczową rolę w przygotowaniach wojennych była potrzeba zgromadzenia ogromnych zapasów żywności. O ile bowiem wyruszający na wyprawę w ramach pospolitego ruszenia rycerz miał żywność w swoim wozie taborowym, o tyle funkcjonowały również dostarczane przez miasta królewskie „wozy państwowe”, które wiozły zapasy dla całego wojska19Tamże.. Tuż po naradzie brzeskiej król udał się zatem do Białowieży, gdzie „[…] przez osiem dni zajęty był polowaniem. Złowił w tym czasie mnóstwo leśnej zwierzyny. Kazał ją zasolić i w beczkach przesłać przez Narew i Wisłę do Płocka i przechować na przyszłą wojnę”20Długosz, s. 53.. Płock został wybrany na bazę aprowizacyjna przyszłej wojny. Oczywiście osobiste łowy królewskie nie były w stanie wyżywić całej armii. Aprowizacja na czas letniej kampanii 1410 roku musiała być precyzyjnie zaplanowanym przedsięwzięciem, w którym nie można było sobie pozwolić na błędy. Dużą rolę odgrywał tu królewski zamek myśliwski w Niepołomicach. W jego pobliżu znajdowały się dwie służebne wsie – Szarów i Kłaj, gdzie osadzeni byli bednarze, mający za zadanie dostarczać do zamku beczki. W pobliżu zamku znajduje się Wieliczka, skąd dostarczano sól. Ogromne łowy w niepołomickiej puszczy trwały zapewne całą zimę. Zasolone mięso w beczkach spławiano na północ Wisłą z pobliskiej przystani.

Gdy 24 czerwca 1410 roku, o zachodzie słońca wygasł rozejm pomiędzy unią polsko-litewską a zakonem krzyżackim, bardziej agresywna strona polska natychmiast zaatakowała w starym, dobrym średniowiecznym stylu, podpalając wioski nad Wisłą vis a vis Torunia. Było to dobrze przemyślane działanie. Strona polska zapewne doskonale wiedziała, że na toruńskim zamku przebywał wówczas wielki mistrz w towarzystwie posłów węgierskich, w tym Ścibora ze Ściborzyc. Akcja ta miała na celu sprowokowanie strony krzyżackiej. Podobną zaczepną akcję wobec oddziałów krzyżackich podjął w okolicy Świecia starosta bydgoski Janusz Brzogłowy, który podstępem zwabił w zasadzkę i pokonał silny krzyżacki oddział21Długosz, s. 78-79..

Mistrzowsko zaplanowana logistycznie koncentracja wojsko polsko-litewskich oraz przeprawa przez Wisłę na terytorium wroga miała miejsce w dniu 1 lipca 1410 roku. Wtedy, powyżej klasztoru w Czerwińsku, przeprawiła się zasadnicza część armii, armat, taborów, chociaż ostatecznie przeprawa zakończyła się dopiero trzy dni później. Następnie most został rozebrany i spławiony do Płocka22Wojna Polski i Litwy…, s. 308.. Sprawność przeprawy, jej tempo i rozwiązanie techniczne zaskoczyły samego wielkiego mistrza, który nie chciał uwierzyć, że wojsko polsko-litewskie już znajduje się po drugiej stronie rzeki, na terytorium księcia mazowieckiego Janusza I23Informacja ta podana przez Długosza może być jednak celowym zabiegiem literackim.. Informacje o moście znajdujemy także w korespondencji urzędników zakonnych, na których musiało to zrobić duże wrażenie24Tamże, s. 309.. Nie było to jednak pierwsze użycie tego typu mostu w kampanii letniej. Wiemy z całą pewnością, że podobny most w czerwcu wojska polskie rozłożyły na Narwi pod Pułtuskiem25Wojna…, s. 310.. Warto zwrócić uwagę w tym miejscu na ciekawy fakt. Otóż Jan Długosz podaje, że w momencie przybycia wojsk w miejsce przeprawy most już był złożony. Fakt ten, o ile autentyczny, a nie mamy powodów, by wątpić w relację Długosza, nie przestaje zadziwiać. Wskazuje bowiem na ważny element logistyki i planowania strategicznego średniowiecznej machiny wojskowej – doskonale zorganizowany kontrwywiad, który był w stanie nie dopuścić do przecieku informacji o moście oraz ruchach wojsk.

Wojska krzyżackie

Po zakończeniu przeprawy Władysław Jagiełło wyruszył 3 lipca rano spod Czerwińska, zatrzymując się na noc prawdopodobnie pod Żukowem, nad rzeką Żurawianką. Wojska koronne i litewskie przebyły zatem tego dnia ledwie 14 km, co może zaskakiwać. Należy jednak wziąć pod uwagę czynnik polityczny, a mianowicie chęć postoju na przyjaznej ziemi księcia Janusza oraz, być może ważniejszy czynnik logistyczny, czyli potrzeba zabezpieczenia dla armii zapasów wody, co było w całej kampanii elementem niemal kluczowym wobec lipcowych upałów 1410 roku. Następnego dnia wojska przebyły już znaczną odległość, bo około 27 kilometrów, zatrzymując się nad kolejnym ciekiem wodnym, identyfikowanym jako rzeka Dobrzyca, na wschód od Drobina26Wojna Polski…, s. 338.. Nastąpiło wówczas spustoszenie ziemi zawkrzańskiej, będącej w posiadaniu zakonu jako zastaw. Zdarzenie to może świadczyć o nienajlepszej dyscyplinie w armii Jagiełłowej, co stoi w kontraście, jeśli weźmiemy pod uwagę karność wojska przy przeprawie i w trakcie codziennych marszów. Kolejnego dnia oddziały, po przebyciu ok. 22 kilometrów założyły obóz nad rzeką Sierpienicą w Jeżewie. Tu, w dniu 5 lipca do obozu polskiego przybyli posłowie króla węgierskiego. Nie wdając się w opis tego poselstwa należy zwrócić uwagę na jeden dość istotny fakt. Posłowie węgierscy dokładnie wiedzieli o tym, gdzie stacjonuje polska armia. Dane te pozyskiwano zapewne w wyniku działań wywiadowczych. W tej sytuacji zastanawia nas relacja Długosza o zaskoczeniu, jakim był dla wielkiego mistrza fakt przeprawy przez Wisłę. Kolejnego dnia, tj. 6 lipca, armia polsko-litewska dotarła do Bieżunia nad Wkrą. Miało tu miejsce ważne wydarzenie, a mianowicie nie tylko przegląd wojsk, ale i próbny alarm ogłoszony dla sprawdzenia gotowości bojowej armii.

Kolejnego dnia, 7 lipca Jagiełło z Witoldem dotarli do Bądzynia nad Wkrą, gdzie dla odpoczynku pozostano przez cały dzień 8 lipca. Miało to być może związek z faktem, że kolejnego dnia, tj. 9 lipca planowano przekroczenie granicy prusko-mazowieckiej, czyli de facto wkroczenie na właściwe terytorium wroga. Odbyło się to w uroczysty sposób a wojsko zgromadziło się, według relacji Długosza, na równinie. Tam dokonano rozwinięcia wszystkich chorągwi i zaintonowano Bogurodzicę. Wydarzenie to, oprócz charakteru liturgicznego miało też zapewne wymiar czysto praktyczny. Chorągiew pełniła w boju kluczową funkcję komunikacyjną. Zapewne chodziło też o zapoznanie ogółu rycerstwa z wizerunkami poszczególnych weksyliów, co mogło mieć niemałe znaczenie podczas walki. Wyznaczono również wodza nad wojskiem. Sprawa ta stanowi po dziś dzień przedmiot sporów historyków. Wodzem, princeps milicie, został miecznik krakowski Zyndram z Maszkowic. Niektórzy zatem usiłowali, idąc tym tropem udowodnić, że Władysław Jagiełło zdał faktyczne dowodzenie armią w ręce jednego ze swych dostojników. Jest to pogląd, jak można przypuszczać, błędny. Najprawdopodobniej Zyndram z Maszkowic stanowił osobę, która była odpowiedzialna za logistykę marszu armii na miejsce bitwy. Troszczyła się o aprowizację, zaopatrzenie w wodę, być może wybierała miejsca popasu i założenia obozów. Tym niemniej niezwykle trudno jest dzisiaj określić rolę jaką pełnił podczas kampanii z 1410 roku Zyndram z Maszkowic. Być może Zyndram współdziałał w tym opracowaniu logistycznym marszu wojsk z chorągwiami, które nie znajdowały się przy królu. Mamy informację podaną nam przez krakowskiego kanonika, że siedem lekkich27Tu passus o uzbrojeniu, które jednak musiało się różnić, zaś Litwini byli lżej uzbrojeni lecz z pewnością szybsi od Polaków. chorągwi litewskich stanowiło straż przednią armii i prowadziło zwiad na terenach nieprzyjaciela. Zapewne zajmowały się nie tylko łapaniem przewodników wśród miejscowej ludności, ale też wyznaczaniem trasy przemarszu, zdobywaniem paszy, drewna28Wojna Polski…, s. 355..

Bitwa

9 lipca wojska Jagiełły i Witolda obozowały nad Jeziorem Lidzbarskim lub, co bardziej prawdopodobnie, w rejonie wsi Kowaliki. W tym samym czasie wielki mistrz pospiesznie ściągnął wszystkie dostępne mu wówczas siły do Kurzętnika. 10 lipca, wobec panujących upałów, wojska wymaszerowały wczesnym rankiem i, pokonując około 17 km dotarły nad Jezioro Rubkowo. Nie wiemy z całą pewnością, że plan strategiczny obu wodzów zakładał forsowanie Drwęcy na brodach pod Kurzętnikiem, nie wiemy też, jaki był wówczas stan rozpoznania terenu i ruchów wroga przez polsko-litewski zwiad. Wiemy natomiast z całą pewnością, że w obozie nad Jeziorem Rubkowo Władysław Jagiełło zdecydował się na utworzenie ścisłej Rady Wojennej, w skład której weszło zaledwie osiem osób wraz z księciem Aleksandrem Witoldem. Długosz podaje nam tutaj też ważną informację o tym, że armia korzystała podczas marszów z pomocy miejscowych przewodników. Wymienia nam ich nawet z imienia: byli to Trojan Szyroki wójt z Krasnego Stawu i wójt parczowski Jan Grinwald29Długosz, s. 85.. Z ich usług korzystał w pierwszym rzędzie wielki książę litewski, na którego i jego lekkie chorągwie, jak możemy wnosić z relacji kanonika spadł ciężar dokonywania zwiadu, co Witold potrafił czynić doskonale30Tamże, s. 86..

Wydaje się, chociaż wnioskując jedynie ex post, że wojska polsko-litewskie i obaj dowódcy nie zdawali sobie sprawy, iż w kurzętnickim zamku przebywa cała potęga zakonu, zaś brody są doskonale obsadzone i forsowanie Drwęcy w tym miejscu byłoby szaleństwem. Pilnie zwołana rada wojenna zdecydowała, po długiej, jak można wnosić, naradzie, o czym świadczy fakt kilkukrotnego wzywania przewodników podczas omawiania tras dalszego marszu w kierunku Malborka, o odejściu spod Kurzętnika i podjęciu próby obejścia Drwęcy w rejonie jej źródeł w okolicach Ostródy31Długosz, s. 85.. Następnego dnia o świcie, z zachowaniem ciszy wojska odeszły znad Jeziora Rubkowo, co wprawiło najpierw w radość, a potem zakłopotanie wielkiego mistrza (oczywiście jest to z pewnością literacki passus Długosza).

15 lipca 1410 roku obydwie armie w końcu się spotkały.

dr Szymon Drej

dr Szymon Drej

Autor

Historyk, doktor nauk politycznych, dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem.

Arkadiusz Rutkowski

Arkadiusz Rutkowski

Zdjęcia

Logo Ministerstwo Kultury Dziedzictwa Narodowego i Sportu
Muzeum Historii Polski
Logo Patriotyzm Jutra

Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”

CEiK
UrządUrząd Marszałkowski Warmińsko-Mazurski
Share This
Skip to content