Palantów Ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa… mógłby powiedzieć Jagiełło. Byłaby to pierwsza polska wzmianka o tym szlachetnym sporcie. Jednak król jakoś zapomniał, no i musieliśmy czekać aż 17 lat by wreszcie w Krakowie, któryś z mieszczan począł się skarżyć na żaków, którzy to go obili kijami palantowymi (pylathiky).


